Wrocławski rynek to bardzo specyficzne miejsce. Wiele tu historii miasta która przeplata się ze współczesnym biznesem i aktywnością ludzi. Wieczorami tętni życiem i zaprasza mieszkańców w swoje gościnne progi. Z pozoru każdy kawosz może znaleźć tu niezwykle bogatą ofertę napojów kawowych i kawo podobnych. Często tematycznych, związanych z profilem danej restauracji, pubu czy knajpki.

Z pozoru bowiem jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Choć ekspres ciśnieniowy w gastronomi wydaje się być dziś standardem, wyszkolenie personelu i świeża, gatunkowa kawa już nie.

Powodów jest zapewne wiele: niewolnicze umowy leasingowe które zmuszają właścicieli do wyboru jedynej słusznej drogi kawowej (przypadkowo zgodnej z dostarczycielem sprzętu), brak wiedzy czy zwykłe skąpstwo. Mam zresztą wrażenie, że to ono jest motorem niezliczonej parady „kaw” które nie powinny nigdy trafić dalej niż jako składnik tortu.

Dlatego tak wyjątkowe i cenne są inicjatywy które usiłują to zmieniać i znaleźliśmy dla Was takie miejsce we Wrocławiu. Mieści się na ulicy Kuźniczej prowadzącej do rynku i nosi nazwę Sufi Cafe. Ma niepozorne, małe wejście ukryte na ścianie kamienicy, z trudno zauważalną nazwą. W środku już od progu jest jakaś ciepła, przytulna i trudna do zdefiniowania atmosfera. Ciepłe kolory, małe salki i przestronna ladą z witryną wypełnioną słodkościami zza której wygląda Paweł, barista z powołania i wyboru.

W Sufi pełni rolę trenera, baristy, kelnera, kierownika i serca lokalu; człowiek orkiestra. Ale to właśnie jego miłość do czarnych ziarenek i pasja w krzewieniu w naszym mieście kultury kawowej zdobyła mu takie uznanie i mir wśród naszej braci.

Jego zawodowa droga jest długa i skomplikowana. Wiedzie przez wiele miejsc, takich jak Szajba w której rozwinął skrzydła i dał się poznać większej rzeszy osób. To bardzo skromny człowiek, widać, że niechętnie staje w świetle jupitera, ale zmienia się nie do poznania kiedy wchodzimy na tematy czarnego naparu. Podobnie reaguje na klientów kawiarnia ( których zabronił mi tak nazywać, prostując, że są to jego goście:)). Każdego zagadywał, każdemu udzielił odpowiedzi i miał do zaproponowania coś ciekawego do spróbowania.

Kiedy rozmawialiśmy o szczegółach okazało się, że to jednak nie ciśnieniowiec dziś rozpala mu krew. To Driper Hario i Chemex oraz ich tajniki wskazuje dziś za najciekawszą metodę zaparzania, najbardziej zależną od baristy. Nic więc dziwnego, że po jego prawicy znajduje się stacja Dripowa:).

Nie może być jednak mowy o absencji ekspresu. Paweł pokazał mi potężne Sanremo Verona z system TCS (temperature control system) posiadający osobne bojlery na każda grupę wraz z dodatkowym dużym bojlerem do tworzenia pary, którego używają do parzenia espresso. Maszyna piękna i potężna, wręcz mająca pretensje stylistyczne do dużo droższego brata, pieszczotliwie nazywana w Sufi „Pszczółką”. Zapytany o znane marki i ten właśnie wybór, odparł, że nie zauważył jakiś większych różnic jakościowych. A znając jego wiedzę i doświadczenie, jestem mu skłonny uwierzyć. W komplecie znajduje się młyn full automat, z żarnami 64 mm i doskonałym przemiałem. A że ten cały komplet się podejrzanie świeci i błyszczy…cóż filiżanka prawdę ci powie.

Spróbowaliśmy więc espresso z jasno palonej mieszanki Cavallo Consonni ze Polskiej palarni kawy z okolic Częstochowy. Była również warszawska palarnia Java, niestety nie zdążyłem jej wypróbować.

Zaserwowana mi mieszanka czterech arabik Royal Espresso jednak nie rozczarowała. Ziarna Brazylii i Tanzanii dały bardzo ciekawy efekt. Pierwszy strzał wyszedł nieco kwaśny. Szybka korekta temperatury oraz młynka i już trafiliśmy. Wyraźne dwie linie smakowe jedna mocna i ciężka, druga lżejsza i łagodząca całość. Mocna i cętkowana crema i ciemne, intensywne body.

Jak na wrocławski lokal to więcej niż można pomarzyć, to poezja i wzór do naśladowania. I nie chodzi tu tylko o samą mieszankę, ale sposób przygotowania i ekstrakcji z rąk Pawła i jego ekipy. Część jego bogatej wiedzy można nauczyć się na organizowanych szkoleniach i akcjach o których będziemy Was informować.

A resztę możecie już sami zobaczyć na krótkiej relacji „z miejsca zdarzenia”):

Uwaga, redakcja zadbała o naszych forumowiczów i czytelników:
Specjalnie dla magazynkawa.pl (hasło podaje Redakcja na PW), każda
kawa w Sufi Cafe będzie do końca grudnia 2012
z rabatem 20%.

Autor: Twolipan
redaktor naczelny magazyncaffe
Z cyklu: Ciekawe miejsca

Chcesz skomentować artykuł? Zrób to tutaj: http://magazynkawa.pl/forum/viewtopic.php?f=17&t=10425